Colour Code motywacja

Gotowa recepta na życie?

Nieustanie pojawiają się nowe szkolenia, nauki, metody, które mają nam odpowiedzieć na pytanie: jak żyć? Czekamy aż ktoś z „zewnątrz” podpowie nam, wskaże drogę, zamiast wsłuchać się w siebie. To tak jakbyś siedząc na skrzyni pełnej złota, czekał aż ktoś przyniesie Ci klucz, zamiast spróbować otworzyć ją samodzielnie. Czy Ty też ciągle szukasz recepty na życie? Czy bezwiednie pochłaniasz nowe trendy, szkolenia, ufając, że to one przybliżą Cię do celu? A czy wiesz, czego tak naprawdę poszukujesz?

 

Na pozór wszystko wygląda w porządku. Niby lepiej żyjemy, mieszkamy w coraz ładniejszych mieszkaniach, domach, jeździmy coraz lepszymi samochodami i jemy coraz smaczniejsze jedzenie. Mamy coraz bardziej wyrafinowane rozrywki, dostęp wiedzy – bez ograniczeń. Skoro poziom naszego życia wciąż się polepsza, to dlaczego drastycznie przybywa osób z załamaniami nerwowymi, depresjami, wypalonych zawodowo? Zatraciliśmy umiejętność zaglądania w głąb siebie, zrozumienia swoich emocji, kontaktu ze swoim ciałem.

Cywilizacja dobrobytu materialnego, jako sposób na osiągnięcie trwałego szczęścia, okazuje się być pomysłem mało skutecznym. Za tym wszystkim czai się głęboki smutek i lęk. I pomimo tego, że w zbiorowej psychice najwyższą wartością stał się sukces (głównie finansowy), to podbijając świat za wszelką cenę, zatracamy w tym wszystkim siebie.

Okazuje się, że kiedy już mamy piękne rzeczy, samochody itp., to tak naprawdę nic się nie zmienia. Zmienia się tylko otoczenie, ale stan wewnętrzny pozostaje bez zmian.

Co zatem jest miernikiem dobrego życia?

Zazdrościsz komuś lepszego życia? Wyglądu? Statusu społecznego? Chcesz żyć tak, jak ten KTOŚ? Jeżeli to jest prawdziwym Twoim celem, nie przestawaj żyć „podglądając” innych, inspiruj się, ale nie kopiuj. Znajdź swoją własną drogę – zgodną z Tobą. To co jest dobre dla jednego człowieka, nie będzie dobre dla drugiego. Choć tak jesteśmy podobni, to w wielu kwestiach się różnimy. Każdy z nas ma swoją własną drogę, po której kroczy. Nie ma jednego idealnego stylu życia.

But, który pasuje na jedną stopę, uwiera inną. Nie ma jednego przepisu na wspaniałe życie, który odpowiada każdemu.

– Carl Gustav Jung

Za bardzo skupiamy się na słowach, radach osób, które przecież w ogóle nas nie znają! A skoro nas nie znają, to skąd mogą wiedzieć co dla nas będzie najlepsze?

Uważność, medytacja – techniki, które stały się ostatnio tak bardzo popularne szczególnie w Europie i USA, to wyraz zbiorowej tęsknoty za duchowością człowieka. Ale czy dziś nie przekraczamy pewnych granic, zatracając prawdziwy sens tych pojęć?

Jak żyć w tym zwariowanym świecie, gdzie uprawiamy medytacje maindfulness, po to, aby lepiej zarabiać?

„Maindfulness, jaką znamy z kursów i korporacyjnych spotkań, zatraciła w ogóle swoje życiowe soki. Uważność buddyjska była zanurzona w etyce, we współodczuwaniu, w pewnym ideale oświecenia. Wypreparowana z tych wartości zanurzona jest w skuteczności, sukcesie, chęci zarabiania więcej, w gloryfikowaniu ego. To całkowite nieporozumienie.” (Marcin Fabiański/ Wysokie Obcasy)

Różne duchowe mody, techniki i eksperymentowanie z nimi,  nie naprowadzi nas do autentycznych odkryć i zmian. Aby zrozumieć i pojąć istnienie, życie, należy zdać sobie sprawę z tego, że wszystko zaczyna się w NAS.

„Człowiek, który oczekuje gratyfikacji finansowej i materialnej, oczekuje też gratyfikacji duchowej. A duchowość to nie jest coś, co dobierasz pod swoje preferencje. Jeśli poważnie ją traktować, to jest to coś, czemu oddajesz się w niewolę i twoje preferencje nie mają tutaj wielkiego znaczenia.” (Marcin Fabiański/ Wysokie Obcasy)

„Rewolucja duchowa, musi się zacząć od środka – nie może wynikać z tego, że inni ludzie coś zrobili przed nami, a nam się to wszystko na tyle spodobało, że postanowiliśmy iść w ich ślady. Nie tędy droga.” (Marcin Fabiański/ Wysokie Obcasy)

Dalajlama, zapytany o to, co najbardziej zadziwia go w ludzkości, odpowiedział:
„Człowiek. Ponieważ poświęca swoje zdrowie, by zarabiać pieniądze. Następnie poświęca pieniądze, by odzyskać zdrowie. Oprócz tego jest tak zaniepokojony swoją przyszłością, że nie cieszy się z teraźniejszości; w rezultacie nie żyje ani w teraźniejszości, ani w przyszłości; żyje tak, jakby nigdy nie miał umrzeć, po czym umiera, tak naprawdę nie żyjąc.”

Czy samo „bycie” może być radosne? Bez dodatkowych warunków?

Jeśli walczysz z życiem – zapewne przegrasz. Natomiast jeśli zdołasz się z nim zaprzyjaźnić, to pojmiesz, że nie może Cię ono zawieść. Nie zaklinaj  rzeczywistości za pomocą cudownych recept, staraj się pojąć logikę oraz piękno procesu życiowego. Nic i nikt nie zrobi tego za Ciebie.

 


Miłego dnia dla Was
CC

Dodaj komentarz

1 Komentarz do "Gotowa recepta na życie?"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Kasia
Gość

Pięknie

wpDiscuz