Co chcesz powiedzieć swoim ubraniem?

„Blogi itp. są bardzo przydatne, ale pod warunkiem, że każdą inspirację odpowiednio zaadaptujemy na swoje potrzeby, zamiast wiernie kopiować. Warto traktować inspiracje jako punkt wyjścia do dyskusji nad samym sobą.”

Rozmowa z wizażystką-stylistką, psychologiem i trenerem Justyną Faliszek

 

Zakupy to pewnego rodzaju proces. Jak właściwie go rozpocząć, aby efekt był dla nas satysfakcjonujący?

Problem z zakupami to chyba najczęściej przewijająca się trudność, natomiast sama przyczyna tych trudności może być różna: nieznajomość swojej sylwetki, kolorów, stylu; złe nawyki zakupowe jak kupowanie rzeczy nieprzystających do reszty garderoby, podatność na promocje i wyprzedaże, kupowanie impulsywne, „na pocieszenie”, jako „nagrodę”, czy w stanie znużenia i irytacji.

Zakupy zawsze warto zaplanować. Zobaczyć, co w szafie się zużyło (wymaga wymiany), jakie elementy umożliwiłyby nam nowe połączenia, czy mamy się w co ubrać na wszystkie zbliżające się okazje. Z podsumowania robimy własną zakupową listę tzw. „must have”, np. granatowy trencz, biały golf, eleganckie czarne baleriny. Do tej listy można też dodać aktualne trendy, ale z zastanowieniem się – jak te rzeczy będą funkcjonować w naszej obecnej szafie? Czy będziemy je nosić? W każdym razie na zakupy warto iść z listą konkretnych celów – dzięki niej unikniemy nieprzemyślanych zakupów i łatwiej będzie się nam skupić w trakcie poszukiwań. A jeśli coś zwróci naszą uwagę mimo silnej koncentracji na celu, to często będą to te „perełki”, na które uwagę zwrócić warto :).

Ogólnie, na zakupach warto przyjąć zasadę, że jeśli z daną rzeczą na poczekaniu nie możemy wymyślić 2-3 zestawów, lepiej sobie ją darować. Inaczej łatwo wpadniemy w błędne koło „kupiłam sukienkę, ale nie miałam do niej butów, więc kupiłam dwie torebki”.

Jak pomagasz swoim klientkom w odnalezieniu własnego stylu? A może grono Twoich klientów ma już określony styl i potrzebują pomocy w innym zakresie?

Często zdarza się, że klienci wiedzą, czego chcą, tylko niekoniecznie wiedzą jak to zrobić. Wiedzą, jak chcą wyglądać, jaki styl preferują, ale np. nie umieją znaleźć odpowiednich ubrań, albo nie potrafią odpowiednio połączyć rzeczy, które już mają. Wtedy od razu możemy przejść do konkretnych rozwiązań: wspólnych zakupów czy przeglądu szafy połączonych ze składaniem stylizacji.

Czasami jednak ten kierunek nie jest klientce/klientowi od razu znany. W tym momencie niezbędna jest rozmowa, bardzo pomocne są zbierane zdjęcia ubrań i stylizacji, a niekiedy wręcz cały moodboard. Już z samej rozmowy jestem w stanie dużo dowiedzieć się o danej osobie, „wyczuć” ją, przygotować pierwsze projekty stylizacji, które posłużą za inspiracje. Pokazując daną inspirację, zawsze pytam – czy ty byś się tak ubrał/a? Jeśli nie, to dlaczego? Tak samo pomocne jest przyjrzenie się temu, jak aktualnie osoba się ubiera, w jaki sposób wybiera swoje ubrania i stylizacje. Wtedy uwidaczniają się wewnętrzne przekonania, jakie dana osoba ma.

Co stanowi największy problem w pracy z klientami?

Największym wyzwaniem, bo tak bym to określiła, jest praca z osobą o niskiej samoocenie.

 

Wbrew pozorom niska samoocena nie polega na tym, że myślimy o sobie źle, ale na tym, że nie wiemy, co mamy o sobie myśleć.

 

Wbrew pozorom niska samoocena nie polega na tym, że myślimy o sobie źle, ale na tym, że nie wiemy, co mamy o sobie myśleć. Nie znamy siebie. Wystarczy proste polecenie – opisz siebie w 5 słowach. To z pozoru łatwe ćwiczenie, jest dla wielu osób bardzo trudne. Niby znamy siebie najlepiej, ale gdy mamy się opisać w 5 słowach, to pojawiają się trudności. U osób o niskiej samoocenie te trudności są tym bardziej widoczne.

Jak sobie z tym radzisz, jako stylistka i psycholog z wykształcenia? Czy właściwe ubrania pomagają uwierzyć w siebie??

Osoby z niską samooceną często zgłaszają się do mnie, mówiąc coś w stylu „niech mi pani coś wymyśli”, co często znaczy tyle co „proszę mi powiedzieć, kim jestem”. Ale to tak nie działa. Dlaczego? W tym wypadku ubrania mogą być pomocne jedynie chwilowo. Ciuchy nie rozwiążą problemu poczucia własnej wartości.

Niska samoocena wynika zwykle z negatywnych, krytycznych komunikatów, które dana osoba otrzymywała jeszcze w młodości i które najpewniej dalej otrzymuje od bliskich i ważnych w życiu osób. Więc kiedy ja taką osobę przebiorę (bo w tym momencie to jeszcze jest przebranie), a ta osoba od swojej mamy/koleżanki/szefa usłyszy uszczypliwy tekst w stylu „coś Ty się tak wystroiła”, najprawdopodobniej już nigdy nie zdecyduje się na nowy wizerunek. Wszystko wróci do poprzedniego stanu, a winą za jej „ośmieszenie” obarczy mnie.

Jeśli klient / klientka nie wyjdzie z przekonaniem, że wygląda super, to nic z tego nie wyjdzie. Z osobami o niskiej samoocenie wyzwaniem jest właśnie doprowadzenie klientki/klienta do zdefiniowania siebie – momentu „chcę wyglądać TAK, bo to jestem JA”. Wtedy jest już z górki. To jest punkt wyjścia.

Nie godzisz się na to, aby przebierać swoich klientów? To jest kwestia Twoich wartości?

Tak, to jest kwestia moich wartości, mojej świadomości. W końcu pomagam klientom w budowaniu ich osobistego stylu, czyli w wyrażeniu siebie z pomocą ubrań. Wolę, żeby ktoś wyglądał nader zachowawczo czy „bez gustu”, jeśli to tylko w 100% wyraża tę osobę. Lepiej czuć się sobą i być szczęśliwym niż przebierać się dla podziwu innych.

Czy każdy potrzebuje pomocy w budowaniu stylu?

Fajnie jest korzystać z usług osobistej stylistki. Dobrze jest znać swoje kolory i fasony itp, ale też nie każdy potrzebuje do tego stylistycznej usługi. Nie dla każdego to też jest ważne i to też jest w porządku. Dla mnie ważnym elementem w tej pracy jest to, aby się z tym pogodzić.

Czy trudno jest wejść w skórę klienta, tak aby pomóc mu siebie wyrazić?

Gdy klient nie wie, co chce sobie powiedzieć innym, to ja też tego nie wiem. Wtedy musimy popracować razem, aby się tego dowiedzieć. Ale to zawsze fascynujący proces.

Jak sobie radzisz z taką klientką/klientem?

Zadaniami, np. poszukiwaniem inspiracji przez klienta. Dobrym ćwiczeniem jest notowanie, co inni o nas mówią (np. przez okres 2 tygodni), by następnie odnieść się do tych komentarzy i zadecydować, co faktycznie nas określa – zderzyć się z naszymi myślami o nas samych w oparciu o komunikaty innych. Tych ćwiczeń jest oczywiście więcej, a u każdego ten proces wygląda inaczej, jest to bardzo indywidualne. Szukam zawsze metody, która „zaklika”. Czasem proces przebiega na poziomie szafy. „Wchodzę” do szafy i na podstawie jej zawartości mogę wychwycić trudność, która przeszkadza klientowi w budowaniu swojego stylu. Czasem wystarczy, że z kimś porozmawiam.

Według znanego powiedzenia „Jak Cię widzą, tak Cię piszą”, a przecież wpaja się nam od małego, że najważniejsze jest wnętrze człowieka, jego osobowość, charakter. Czy rzeczywiście ubrania są aż tak ważnym elementem, wpływającym na ocenę naszej osoby?

Tak, bo my przez nasz wygląd wyrażamy nasze wartości, wyrażamy siebie. Jeśli jesteś celebrytą, to reżyserujesz swój wygląd, bo Twój wygląd sprzedaje. Nikogo nie obchodzi Twoja realna osobowość, jesteś tym produktem, dzięki któremu możesz sprzedawać. Tu ważna jest pewnego rodzaju widowiskowość. Mnie osobiście trudno byłoby pracować z taką osobą.

Umiejętność słuchania siebie to cecha na wagę złota?

Ja myślę, że w każdej płaszczyźnie życia.

Terapia zakupowa działa?

Jeśli mówimy o poprawianiu sobie nastroju zakupami, to nie – to nie działa. Albo działa na krótką metę. To jest uzależnienie, jak każde inne. I szybko staje się równie destrukcyjne jak inne uzależnienia.

Czy bardziej stawiać na styl czy na modę?

Stawiam zdecydowanie na styl. Bo dziś wszystko jest modne 🙂

 

Idealnie dobrane fasony, idealnie dobrane kolory sprawią, że będziesz wyglądać dobrze, ale dopiero kiedy znajdziesz swój styl będziesz wyglądała super!

 

Idealnie dobrane fasony, idealnie dobrane kolory sprawią, że będziesz wyglądać dobrze, ale dopiero kiedy znajdziesz swój styl będziesz wyglądała super! Ja zdecydowanie wolę kiedy osoba ma nawet nie ten kolor, czy fason, ale jest sobą w tym wszystkim i w naturalny sposób wyraża siebie.

Jest tyle twórców mody, produktów modowych, że dziś naprawdę wszystko jest modne. Kiedy postawisz na trendy, to one bardzo szybko się zmieniają. Ciężko za nimi nadążyć, poza tym jest to bardzo kosztowne:)

Czy jesteśmy w stanie sami stworzyć własny styl? Czy warto korzystać z blogów, wskazówek?

Blogi itp. są bardzo przydatne, ale pod warunkiem, że każdą inspirację odpowiednio zaadaptujemy na swoje potrzeby, zamiast wiernie kopiować. Warto traktować inspiracje jako punkt wyjścia do dyskusji nad samym sobą.

Akceptacja siebie, jest ważna w procesie budowania swojego stylu?

Tak, bardzo ważna. Czy swoim wyglądem chcesz mówić „nie lubię siebie”?

Na swoim blogu – Fashavable, piszesz „postanowiłam stworzyć miejsce, gdzie będę mogła pomóc dziewczynom, kobietom wyglądać modnie, znaleźć swój styl i go rozwijać. ” Ale w jaki sposób odnaleźć swój unikatowy styl, czy istnieją narzędzia, które w tym pomagają?

Wszystko, co do czego wracam jak do mantry :). Samoświadomość, dyskusja nad sobą, inspiracje. Pomocne i bardzo odkrywcze mogą być analiza sylwetki i analiza kolorystyczna. Robienie sobie zdjęć.

Można swój styl poddać obserwacji innych na własnym blogu czy serwisach ze stylizacjami (modnapolka.pl, lookbook.nu). Można tworzyć ćwiczeniowe kolaże stylizacji z wycinków z gazet czy na serwisach typu Polyvore. Czytać modową prasę i blogi i selekcjonować, co jest „Twoje”.

Na Fashavable pokazuję pomysły DIY, przeglądy trendów i najlepszych kąsków z sieciówek, Najbardziej, obok DIY, lubię dział „philosophy”, w którym przybliżam sekrety stylowego i modnego wyglądu.

Na swoim blogu pokazujesz jak możną wykorzystać trendy, jak samemu można stworzyć własne ciekawe „modne rzeczy”. Nie pokazujesz siebie i swoich stylizacji, dlaczego?

Bloguję od 14. roku życia z przerwami. Te blogi miały różną tematykę, różną stylistykę. „Przerobiłam” już też takiego bloga, gdzie pokazywałam stylizacje na sobie. Stwierdziłam jednak, że to nie jest dobry pomysł, bo prywatnie jestem pod tym względem nudnawą minimalistką, a nie chcę siebie reżyserować. Nie ma tu elementów modowej inscenizacji. Pisząc o modzie, mogę pokazać dużo więcej.

Jesteś personalną stylistką, blogerką, nauczycielem, współtworzysz szkołę Maquillage Art, gdzie też zajmujesz się marketingiem. Dużo różnych rzeczy robisz.

Jestem zdania, że warto robić wiele rzeczy – wychodząc od jednego ważnego zainteresowania, w naturalny sposób poszerzać kręgi, „badać teren”. Dzięki temu człowiek poznaje siebie i wyznacza sobie swoją strefę komfortu, jednocześnie ją poszerzając. Dajemy sobie nowe, większe możliwości; mamy w tym pasję.

Natomiast trzeba też dać sobie czas, aby poznać siebie. My sobie nie dajemy tego czasu. My się „rzucamy”, zmuszamy do różnych rzeczy, a potem okazuje się, że to nas męczy, że to nie jest fajne. I znów rzucamy się na coś totalnie innego. Albo zajmujemy się czymś, co z początku nas cieszy, ale to nie jest do końca to. Jeśli nie badamy czegoś bliskiego, ale „poza” ciasnym kręgiem, możemy ominąć coś, co stanie się realną pasją.

Te wszystkie rzeczy, które robisz są pięknie spójne ze sobą.

Tak, one się ze sobą pięknie łączą. Robienie ich w różnych proporcjach daje mi ogromną radość.

Nie etykietujesz siebie, innych ale przede wszystkim swoje pracy. Podoba mi się, że masz taki margines w tym wszystkim, przestrzeń…

Trzeba umieć podróżować ze sobą przez swoje życie.

 

Trzeba umieć podróżować ze sobą przez swoje życie.

 

Dużo dały mi studia psychologiczne, dzięki czemu uzyskałam osobistą wolność. Przede wszystkim poprzez odseparowanie przekonań, które dano mi w dzieciństwie – tych dobrych, ale także tych, które mnie ograniczały. Więc zyskałam taką wolność. Każdy z nas ma to w sobie.
Wmówiono nam, że każdy z nas musi mieć cel w życiu. „Za 10 lat będę mieć to i to”. Cel też jest w jakiś sposób potrzebny, bo wyznacza nam kierunek. Jednak pułapką jest, gdy nie słuchamy w tym wszystkim siebie.

Teraz wiem, w jakim kierunku chcę iść, ale planu na życie nie zakładam sobie sztywno. Dziś swój cel przeformułowałam z wizji na misję. Nie co osiągnę, ale co chcę wnieść w życie innych. Stawiam na to, co lubię robić, w jaki sposób chciałabym żyć. Wizję zostawiłam elastyczną, skupiłam się na misji. Jestem otwarta na to, co przyniesie życie po to, aby nie zgubić tego, co się wydarza po drodze.

Zauważaj sygnały, które dają Ci informację, czy to, co robisz, jest ok.
Można robić rożne rzeczy, w różnych proporcjach. Ja podążam za tym, co sprawia mi frajdę. Sama decyduję, co w jakich proporcjach robię.
Pozostawiam sobie ten dystans. Trzeba umieć odejść, kiedy praca przestaje sprawiać satysfakcję. Zmieniamy się, więc to co robimy, powinno się zmieniać razem z nami.

Istnieje coś takiego jak garderoba idealna?

Myślę, że tak. Ale dla mnie to jest taki oddalony punkt, który zmienia lokalizację w zależności od tego, z kim mamy do czynienia. Każdy ma swoje wyobrażenie idealnej garderoby i do niej dąży. Dla każdego to wyobrażenie będzie różne ze względu chociażby na wymagania życia i osobowość.

***

Justyna Faliszek – wizażystka-stylistka, psycholog i trener. Współpracuje z wysokiej klasy specjalistami, początkowo skupiając się na wizażu a obecnie na stylizacji. Jej prace były publikowane w magazynach, m.in.: Viva!, Vogue.it, Institute Magazine, HUF, Confashion Magazine, Elegant Magazine).

Pracuje na potrzeby branży mody, firm oraz klientów indywidualnych. W portfolio posiada edytoriale mody, sesje reklamowe i wizerunkowe dla firm, artystów i ludzi biznesu. Pracowała m.in. dla: Ingrid Cosmetics, Collistar, Douglas, KRKA, New Balance, Olimp Labs, Polska Razem ZP, Atellious Apparel, Kuba & Sabina. Od lat bloguje o wizerunku i modzie, chociaż same blogi się zmieniają (aktualnie prowadzi Fashavable).

Człowiek wielu talentów, nieustająco szukający nowych wyzwań. Można ją znaleźć na GabinetStylu.pl.

 

Dodaj komentarz

8 komentarzy do "Co chcesz powiedzieć swoim ubraniem?"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Alicja
Gość

Ja też nie lubię etykiety. Nie potrzebujemy jej 🙂

Kasia
Gość

Myślę, że warto podkreślić w tym wywiadzie to co piszę Pani Justyna. „Nie każdy z nas potrzebuje stylisty i to też jest w porządku.” Naprawdę brawo, za tak fajny dystans i zrozumienie swojej pracy.

Kasia
Gość

O tak, to bardzo ważne zdanie w tym wywiadzie. Podzielam Twoją opinie Kasiu. Choć mi osobiście z pewnością by się taka stylistką przydała :).

Inga
Gość

Sama jestem osobistą stylistką, uważam dokładnie tak samo jak Pani Justyna. Nie każdy tego potrzebuje i ogromnie się cieszę, że tak jest.

Kasia
Gość

Inga brawo TY 🙂

Maria
Gość

Bo w życiu trzeba „umieć podróżować ze samym sobą”, pięknie napisane. Myślę, że ten wywiad nie jest tylko o pracy stylistki, ale o życiu i ludziach. O tym, że warto słuchać siebie, o tym że warto patrzeć na swoje życie jak na podróż. O próbowaniu różnych rzeczy i takim pięknym przyznaniu się przed sobą…”nie to nie dla mnie”. Mało kto tak potrafi. Dziś wszyscy chcemy być „herosami”, tylko po co?

Zosia
Gość

Marysiu, bo nie umiemy sobie odpuszczać. Czasem naszym największym przeciwnikiem jesteśmy MY sami.

Inga
Gość

Tak zgadzam się, inspirację niech będą inspiracjami nad tym „czy to faktycznie założę”.

wpDiscuz