Nie zamierzam niczym zaskakiwać. Życie jest takie ciekawe, tyle rzeczy wspaniałych można robić, tyle pomysłów jest do zrealizowania. Trudno mi sobie wyobrazić, że się z tym zmieszczę w tym jednym życiu. Zatem po prostu będę żyć  🙂  Iwona Zasuwa

***

Pamiętasz jakie uczucia towarzyszyły Ci podczas debiutów w Opolu?

Pamiętam. To było pierwsze doświadczenie sceniczne w moim wówczas nastoletnim życiu o takiej randze. Trudno to zapomnieć.

Od tego czasu nagrałaś wiele płyt, ale rzadko wychodzisz na pierwszy plan. Nie marzyłaś nigdy o karierze solowej? Co wyjątkowego daje Ci bycie sidemanką?

Jako bardzo młoda dziewczyna czułam taką presję, że MUSZĘ, POWINNAM koniecznie nagrać płytę, śpiewać solo i koniec. A potem sobie zdałam sprawę, że to nie jest moja potrzeba, nie mój imperatyw. To nie moja presja. Nie podobały mi się kontrakty, które mi proponowano, ani wizje „kim mam być” wg koncernu płytowego. I miałam w tych wszystkich swoich decyzjach wiele szczęścia. Bardzo zawsze doceniano moje kompetencje, zapraszano mnie do wielu projektów. Spełniałam się muzykując i w głębi duszy cieszyłam, że zachowuję prywatność. Kiedy zaczynałam przygodę z muzyką, nie było dostępu do Internetu powszechnie, nie było hejterów, paparazzi i ustawek gwarantujących obecność w mediach. Była sztuka. Myślę, że Opatrzność mnie ustrzegła przed tym z czym trudno by mi było dziś sobie poradzić.

Gotowanie i muzykowanie to sztuka. Wymaga kreatywności, elastyczności, pasji i miłości do tego co się robi.

Co było pierwsze miłość do śpiewania, czy do gotowania?

Najpierw chciałam napisać, że miłość do śpiewania bo uprawiam ten zawód naprawdę długo, ale zaraz mi się przypomniało moje pichcenie w podstawówce, moje domowe obiady dla rodziny… a jeszcze wcześniej trochę było też śpiewania. Nie wiem. To się wszystko tak splata, jak z jajkiem i kurą. Pamiętam, że w przedszkolu mówiłam, że zostanę piosenkarką, fryzjerką lub przedszkolanką… Fryzjerkę ewidentnie pominęłam!

Czy Twoja artystyczna dusza dochodzi do głosu także w kuchni? W czym się przejawia?

Gotowanie i muzykowanie to sztuka. Wymaga kreatywności, elastyczności, pasji i miłości do tego co się robi. Wtedy efekty mogą zaskakiwać. Ciekawe, że mnie inspiruje niedostatek, a nie nadmiar. Pewnie dlatego w diecie wykluczeniowej mojego syna szybko znalazłam bardzo dużo kreatywnych obszarów.

Śpiewasz podczas gotowania?

Raczej nie. Podczas gotowania JEM. Niestety nie da się robić tych dwóch rzeczy jednocześnie. 😉 W każdym razie ja, z troski o własne bezpeczeństwo nie próbuję 😉

Istotnymi walorami przygotowanych przez Ciebie przepisów jest „prawda i autentyczność zawartości talerza”. Co to oznacza w praktyce?

To cytat z książki. Dotyczy przygotowania do jej wydania. Nie zdecydowałam się zamknąć w profesjonalnym studio kulinarnym z zawodowymi fotografami i stylistami potraw. Miało być autentycznie. Z domu, z talerza własnego, z własnej kuchni, blatu, ogrodu. Nawet jeśli gorzej, brzydziej, mniej wyraźnie, czy nieprofesjonalnie. Nie chciałam nikogo udawać.

Smakoterapia to ja.[…] To jest po prostu część mojego życia, która od jakiegoś czasu jest upubliczniona.

Czy za projekt „Smakoterapia” całkowicie odpowiadasz TY sama?

Tak. Smakoterapia to ja. Smakoterapia to nie jest projekt. To jest po prostu część mojego życia, która od jakiegoś czasu jest upubliczniona (najpierw w formie strony internetowej, a ostatnio książki pod tym samym tytułem). Pamiętam takie spotkanie z Czytelnikami, tuż po wydaniu książki, kiedy stanął przede mną jeden z potencjalnych czytelników i powiedział, że przekonuję go i ciekawie mówię. Myślę, że chcąc mnie trochę sprawdzić, poprosił mnie o szczególną dedykację w książce, dla pewnej bardzo potrzebującej rodziny. Napisałam na gorąco co czuję, żeby wesprzeć na jego prośbę tych ludzi, a on, po odczytaniu tejże, zadziwiony powiedział, że już teraz wszystko rozumie: Pani po prostu nie jest produktem marketingowym… W czasach projektów, wymyślonych przez sztab ludzi, koncepcji w bliżej nieokreślonych celach, prawdziwe spotkanie z drugim człowiekiem okazuje się być dla nas zaskakujące.


fot. Piotr Targosz / EPOKA
Terapia to proces, który ma nam pomóc uporać się z jakimś problemem, np. zdrowotnym. Odpowiedzią na jakie problemy jest „Smakoterapia”?

Terapia – ma budzić skojarzenia ze zdrowieniem. Wierzę, że dzięki świadomemu życiu (nie tylko w zakresie odżywiania zresztą) możemy być zdrowsi, spełnieni i szczęśliwsi.

Jak ewoluowała kuchnia „Matki Smakoterapii” na przestrzeni ostatnich lat?

Mnie się wydaje, że bardzo ewoluowała i nadal ewoluuje. Przede wszystkim ja się nadal edukuję, czytam, mam swoich mentorów. A edukacja się nigdy nie kończy. Zwykle mówię o sobie, że jestem kobietą w procesie. Siłą rzeczy smakoterapia też jest w procesie.

Jakie danie jest hitem w trasie koncertowej?

Za każdym razem coś innego. Najczęściej mamy ze sobą dobrze doprawione potrawki z warzyw na gorąco, sałatki, ale i zwykłe surowe warzywa, które chrupiemy w drodze. Jak nam się kończy jedzenie to machamy ręką i jemy fryty w przydrożnym barze, mówiąc sobie, że „rzadko to się nie liczy”. W książce zamieściłam przepis pt. Pikantne warzywa szefowej i jest to autentyczny przepis Kayah, który skradł nasze serca i uszczęśliwił nasze kubki smakowe.

Dzieci to szansa dla dorosłych na przerobienie tego, na co nigdy nie było czasu, albo wolało się tego unikać. Szansa na wyjęcie wszystkich trupów z szafy i odpowiedzialną dorosłą, świadomą drogę. Czerpię z niej garściami.

Często podkreślasz, że Twój syn sprawił, że zaczęłaś poszukiwać zdrowszych form gotowanych potraw. Co powoduje, że kobieta często jest zdolna zmienić wiele w swoim życiu dopiero po urodzeniu dziecka, dla dziecka – np. przestać palić, zdrowo się odżywiać. Czy łatwiej jest starać się dla bliskiej osoby niż dla samej siebie?

Mogę jedynie mówić za siebie. Tak, ja w taki sposób właśnie doświadczyłam przemiany. Narodziny mojego syna otworzyły mi nowy rozdział w życiu i bardzo wiele byłam gotowa zrobić właśnie dla niego. Od jakiegoś czasu jestem w takiej fazie, że odkrywam również siebie, swoje potrzeby, marzenia. Wracam do siebie. I myślę, że to wynik takiego wspólnego dorastania z synem. Trochę na nowo przeżywanie dzieciństwa. Dzieci to szansa dla dorosłych na przerobienie tego, na co nigdy nie było czasu, albo wolało się tego unikać. Szansa na wyjęcie wszystkich trupów z szafy i odpowiedzialną dorosłą, świadomą drogę. Czerpię z niej garściami.

Jesteś zwolenniczką medycyny profilaktycznej. Co jeść, żeby nie chorować :)?

Odpowiedź brzmi – to zależy od Twojej historii zdrowia i choroby. 😉 Ale pewne rzeczy są wspólne, bez względu na nasze indywidualne konstytucje i doświadczenia: jeść naturalne produkty, czyste, nieprzetworzone w procesie masowej produkcji, najlepiej głównie lokalne, odpowiednie do pory roku (sezonowe), odpowiednio dobrane do naszych indywidualnych potrzeb tu i teraz.

Czy myślisz, że zdrowy tryb życia to bardziej moda, czy rzeczywista zmiana w świadomości ludzi?

Zdrowy tryb życia wymaga wysiłku. Zyski mamy zarówno wtedy kiedy motywacją jest prawdziwa potrzeba, jak i moda. Moi czytelnicy w znakomitej większości są bardzo zdeterminowani, częściowo to osoby próbujące uporać się z różnymi dolegliwościami, częściowo rodziny alergików, częściowo wegetarianie, weganie, a w dużym procencie właśnie ci, którzy chcą żyć świadomie. Mam w ogóle poczucie, że moi czytelnicy są bardzo świadomi. Spotykam ich na warsztatach i często przekonuję się, jak wiele możemy się nauczyć od siebie nawzajem. Trochę mierzi mnie myślenie, że można chcieć np. żyć bezglutenowo w związku z jakimś trendem. Mam poczucie, że mówią tak ludzie kompletnie nie zdający sobie sprawy, jak trudne jest to zadanie (nie daj Boże w przypadku celiakii, gdzie śladowe ilości mogą uszkodzić poważnie zdrowie pacjenta). Zresztą, typowy obywatel, który je „wszystko” zazwyczaj je bardzo monotonnie: w kółko chleb (pszenica), sery, mleko (nabiał) i wędliny oraz mięso. Kanapki przynajmniej 2x dziennie. Jedzenie osób, które zaczynają się świadomie odżywiać staje się różnorodne: sięgają po „nudne, polskie” kasze, strączki, o których istnieniu niektórzy nie mają pojęcia, warzywa w różnych postaciach, kiełki, liście, owoce.

Nie jestem projektem speców od PR-u. Nie jestem gwiazdą. Jestem taka, jak każdy. Kocham moje dziecko, a moje potrzeby były autentyczne i naturalne […]

Twoja książka cieszy się ogromnym zainteresowaniem, czy zastanawiasz się, co sprawia, że masz tak wielu odbiorców?

Książka jest jedynie podsumowaniem moich ostatnich 6 lat życia. Zatem raczej zastanawiałam się, jak to się stało, że tyle osób jest ze mną w przestrzeni Smakoterapii od lat (niedawno stuknęło nam na fb 73 tys. czytelników). Wnioski mam różne. Ale jeden podstawowy: moja działalność nie jest nastawiona na efekt. Nie jestem projektem speców od PR-u. Nie jestem gwiazdą. Jestem taka, jak każdy. Kocham moje dziecko, a moje potrzeby były autentyczne i naturalne: pomóc dziecku z alergią. Takich mam jak ja jest wiele. Myślę, że to od nich się zaczęło. Od wspólnoty. Bo wirtualna Smakoterapia ma konsekwencje w życiu realnym: są warsztaty, spotkania edukacyjne, jest akademia Smakoterapii dla dzieci, jest kooperatywa i wspólne ważenie ogórków. Jest życie. Jak już wspomniałam: nie jestem wytworem marketingowym. Myślę, że moi Czytelnicy to czują.

Twoje drugie imię to „Multitasking” – śpiewasz, gotujesz, właśnie wydałaś książkę, a do tego jesteś mamą i pedagogiem. Czym jeszcze nas zaskoczysz?

Obawiam się, że moja odpowiedź może nieco rozczarować. Nie zamierzam niczym zaskakiwać. Życie jest takie ciekawe, tyle rzeczy wspaniałych można robić, tyle pomysłów jest do zrealizowania. Trudno mi sobie wyobrazić, że się z tym zmieszczę w tym jednym życiu. Zatem po prostu będę żyć. 😀

***

fot. Magdalena Pawlak

Iwona Zasuwa – „Matka Smakoterapia” – muzyk i pedagog (emisja głosu, sztuka dla dzieci). Na co dzień jest jedną z najbardziej cenionych wokalistek sesyjnych i chórzystek na polskim rynku muzycznym. Od 20 lat bierze udział w niemal wszystkich projektach muzycznych Kayah.

Równorzędną jej pasją jest gotowanie, a motto jej kuchni oparte jest o założenia medycyny profilaktycznej (hipokratejskiej), czyli jak żyć (co jeść), żeby nie chorować. Mama małego alergika, autorka strony smakoterapia.pl, autorka przepisów oraz prowadząca w programie „Ugotuj mi Mamo” oraz „Ugotuj mi Mamo 2” (2014-2015r) na antenie Kuchnia+. Edukatorka żywieniowa: autorka cykli edukacyjnych dla dorosłych – „Żyj i jedz zdrowo” oraz warsztatów kulinarnych dla dorosłych, twórczyni Akademii Smakoterapii dla Dzieci (edukacyjno – kulinarnej). Społeczniczka: założycielka kooperatywy Smakoterapia w Warszawie, zajmującej się tworzeniem środowiska dla producentów dobrej, zdrowej żywności i ich odbiorców. Zafascynowana leczeniem za pomocą naturalnego żywienia. Posiada niezwykłą łatwość wymyślania ciekawych przepisów na smaczne i zdrowe potrawy, mimo ograniczeń dietetycznych, jakie musiała zastosować w swojej kuchni (bez cukru, bez nabiału, w większości potraw bez glutenu, wegetariańskie lub wegańskie). Przez Czytelników nazywana jest Królową Kaszy Jaglanej. Autorka bestsellerowej książki pt. Smakoterapia.

 

Źródło zdjęcia profilowego – PHOTO: OLSZANKA/EAST NEWS

 

 

6
Dodaj komentarz

avatar
6 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
MarysiaPaulinaKingaIwonaAnia Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Kasia
Gość
Kasia

WSPANIAŁA IWONA!!!!

Ania
Gość
Ania

Jestem pełna podziwu klasy i uroku.

Iwona
Gość
Iwona

Cudnie i prosto, normalnie!

Kinga
Gość
Kinga

Jestem pod ogromnym wrażeniem!!!

Paulina
Gość
Paulina

🙂

Marysia
Gość
Marysia

WOW! Jestem pod wrażeniem pani Iwony <3 świetnie, że postawiła na autentyczność przy książce!