Wokół wegetarianizmu narosło mnóstwo mitów i legend, które nie mają odzwierciedlenia w rzeczywistości. W myśl zasady „kłamstwo powtórzone 1000 razy staje się prawdą”, wciąż przekazywane są  historie o schorzeniach i ryzyku, jakie niesie za sobą dieta bezmięsna. Możemy się z nimi spotkać w Internecie, mediach lub usłyszeć od znajomych. Razem z dietetykiem i autorką bloga Naturi  Beatą Buchalą, przyjrzymy się tym najpopularniejszym i zweryfikujemy ich zasadność.

 

1. NIEDOBORY

To co czyni nas ludźmi to umiejętność znalezienia pożywienia w niemal każdym środowisku.
– William Leonard (Northwestern University)
Colour Code: Czy mięso rzeczywiście jest niezastąpione?

Beata Buchala: Jeżeli mięso byłoby niezastąpione nie mogłyby istnieć kultury i grupy społeczne, które od wieków nie spożywają mięsa. A wiele takich społeczności znajdziemy przecież w Indiach, jak również wśród Adwentystów Dnia Siódmego, którzy cieszą się doskonałym zdrowiem. Tych drugich wzięto dokładnie pod lupę badając wpływ wegetarianizmu na zdrowie. Badania te znane są jako Adventist Health Studies*. W badaniach zaobserwowano wiele pozytywnych korelacji między niejedzeniem mięsa, a ogólnym stanem zdrowia i długością życia.

Człowiek jest gatunkiem wszystkożernym. Zależnie od tego, w jakim środowisku żył i jaka żywność była dla niego dostępna – do takiej się adaptował. Spotkałam się z bardzo trafnym określeniem pewnego archeologa, który prowadzi badania nad ewolucją diety człowieka. Twierdzi on, że: „To co czyni nas ludźmi to umiejętność znalezienia pożywienia w niemal każdym środowisku”.
To właśnie nasza zdolność adaptacji (też do różnego rodzaju pożywienia), pozwoliła nam na osiedlenie się w przeróżnych zakątkach świata.

CC: Czy wykluczenie mięsa z diety naraża nasz organizm na bardzo poważne niedobory?

BB: Wykluczenie mięsa nie naraża nas na żadne niedobory. A przynajmniej nie bardziej niż jedzenie mięsa. Tak samo jak w przypadku diety mięsnej tak i w przypadku bezmięsnej – wszystko zależy od jakości diety.

W 2009 roku Amerykańskie Stowarzyszenie Dietetyczne (American Dietetic Association – ADA), po szerokiej analizie dostępnych badań naukowych wydało oświadczenie, że dieta wegetariańska i często też wegańska niesie ze sobą wiele korzyści zdrowotnych i dlatego jest zdrową alternatywą do tradycyjnej mięsnej diety.

Jedyny niedobór, na który rzeczywiście restrykcyjni weganie (wykluczający wszystkie odzwierzęce produkty – w tym jajka i nabiał) są bardziej narażeni to niedobór witaminy B12. Witamina B12 jest syntetyzowana przez bakterie żyjące m.in. w glebie i przewodach pokarmowych wielu zwierząt. Prawdopodobnie niegdyś źródłem witaminy B12 było nie tylko mięso, ale też pokarm roślinny, który nie był sterylny (był zanieczyszczony glebą i zawartą w niej witaminą B12). W tym ujęciu konieczność suplementacji witaminy B12 u wegan i niektórych wegetarian jest niejako skutkiem postępu cywilizacji i sterylności pokarmu.

CC: W jaki sposób tym niedoborom można zapobiegać?

BB: W przypadku witaminy B12 weganie powinni spożywać pokarmy wzbogacone w tę witaminę (jak np. mleka roślinne) i/lub korzystać z suplementacji doustnej.

Innym, ogólnym niedoborom można zapobiegać przez zbilansowaną i pełnowartościową dietę. Dotyczy to również diet mięsnych. Najważniejsze w tym kontekście jest zadbanie o zdrowe jelita i florę jelitową. Dlaczego? Bo właśnie w jelitach dochodzi do wchłaniania większość witamin, mikro- i makroelementów. Jeżeli ten aspekt zaniedbamy, to nawet suplementacja może nie być pomocna.

CC: Wiele osób twierdzi, że dieta wegetariańska jest uboga. Czy rezygnując z mięsa rzeczywiście silnie zubażamy nasz jadłospis?

BB: Jeżeli dla kogoś obiad składa się obowiązkowo ze schabowego, ziemniaków i surówki, i wyobraża sobie wegetarianizm jako ten sam obiad pozbawiony schabowego – to tak, taka dieta byłaby rzeczywiście uboga. A wystarczy przecież zerknąć do roślinnych książek kucharskich lub przepisów w Internecie. Tam aż roi się od bezmięsnych przepisów. W ich przyrządzaniu ogranicza nas tylko wyobraźnia.

Wegetarianie mają też równie wiele rodzajów produktów w kuchni, tylko po prostu innych. Zamiast mięsa sięgają regularnie do odmiennych składników diety, o których osoby jedzące mięso niejednokrotnie nawet nie słyszały (jak np. tempeh, quorn czy pasta miso).

CC: „Co Ty teraz będziesz jadła? Trawę? Czy jesteś królikiem?” Słyszałaś takie pytania? Skąd przekonanie, że wegetarianie jedzą jedynie sałatę?

BB: Wszystko jest kwestią tradycji i wychowania. W Indiach, gdzie tradycja niejedzenia mięsa jest głęboko zakorzeniona (jako część religii) i obecna od tysiąca lat – takiego pytania raczej się nie usłyszy. Szczególnie w północno-zachodnich rejonach Indii, w których ponad połowa społeczeństwa nie je mięsa.

W Polsce podejście do wegetarianizmu też się mocno zmienia. Pamiętam, jak 10 lat temu zdarzało się, że w restauracjach nawet nie wiedzieli co to jest danie jarskie/wegetariańskie. Teraz świadomość jest już większa i od wielu lat już nie słyszałam pytania: „…to co Ty właściwie jesz?”.

2. DOLEGLIWOŚCI

Czyż nie ma hipokryzji w tym, że upominamy dzieci gdy krzywdzą kotki czy pieski, podczas gdy sami zasiadamy do stołu, na który zabito dziesiątki stworzeń?
– Lew Tołstoj
CC: Rozkładające się w jelitach resztki roślinne powodują różne dolegliwości, w tym silne wzdęcia. Ile w tym prawdy?

BB: Tu znowu kłania się temat flory bakteryjnej w jelitach. Po to mamy w jelicie florę bakteryjną, żeby mogła rozłożyć resztki pokarmu roślinnego. Jednak trzeba tu odróżnić zdrowy etap trawienia z udziałem flory bakteryjnej od niezdrowej fermentacji w jelitach. Wśród przyczyn wystąpienia uciążliwej fermentacji wymienia się:

  • Zachodnia dieta (przetworzona żywność, fast food). Nie obserwuje się tej dolegliwości w przypadku tradycyjnej chińskiej diety bogatej w pełnoziarniste zboża, ubogiej w nabiał i małą ilością owoców.
  • Nieprawidłowa flora bakteryjna (probiotyki).
  • Dieta o niskiej jakości:
    • o dużej ilości cukrów i rafinowanych węglowodanów.
    • ubogiej w warzywa, orzechy, strączkowe, nasiona.
    • ubogiej w mikroelementy.
  • Niektóre leki jak antybiotyki, blokery pompy protonowej i leki hormonalne.

Dobra dieta wegetariańska na wzór tradycyjnej chińskiej diety z dostatkiem probiotyków (najlepiej w postaci kiszonek niepasteryzowanych) nie będzie prowadziła do takich dolegliwości. Mało który wprawiony wegetarianin, czy weganin narzeka na jakiekolwiek problemy trawienne.

CC: Ciągle głodny wegetarianin to obraz jaki wciąż istnieje w umysłach wielu osób.

BB: Produkty roślinne rzeczywiście szybciej się trawią i krócej zalegają w żołądku. Prawdą też jest, że są one zazwyczaj mniej skoncentrowane kalorycznie. Oznacza to, że ta sama gramatura pożywienia dostarcza mniejszej ilości kilokalorii. Oznacza to również, że wegetarianin może zjeść więcej. To też jest powód, że wśród osób wege dużo rzadziej występuje problem otyłości i nadwagi.

Jednak wszystko zależy od konkretnego dania i sposobu jego przygotowania. Jeśli zjemy tylko sałatkę lub surówkę z ziemniakiem, to szybko poczujemy się głodni. Jeśli jednak zrobimy burgery ze strączkowych z dodatkiem ziaren jak słonecznik, len czy orzechów, to będą one równie sycące jak dania mięsne. Przy diecie wegetariańskiej, a szczególnie wegańskiej warto zadbać o odpowiednią ilość tłuszczów w posiłku, ponieważ one, w dużej mierze odpowiadają za poczucie sytości. Mięso samo w sobie niesie sporo tłuszczów. Warzywa, owoce i zboża zdecydowanie mniej. Dlatego w jadłospisie nie może zabraknąć ziaren, nasion, orzechów, awokado, dobrych olejów czy oliwy.

CC: Od ponad 15 lat jesteś wegetarianką. Czy Twoje zdrowie na tym ucierpiało? 🙂

BB: Ucierpieć nie ucierpiało. Jednak na początku swojej przygody z wegetarianizmem, gdy miałam 14 lat do kwestii żywieniowych nie podchodziłam jeszcze tak świadomie. Wprowadzałam w życie często słyszane zalecenia dietetyczne, które wcale nie są dobre. Dopiero, gdy moja wiedza rosła i mocno ograniczyłam nabiał i postawiłam na sezonowość pokarmów (unikanie np. tropikalnych owoców w środku zimy), mój organizm w pełni skorzystał na walorach diety bezmięsnej, prawie wegańskiej. Wtedy właśnie pozbyłam się wszelkich problemów z przewlekłymi stanami zapalnymi, cieknącego i zatkanego nosa, wyregulowałam swój układ hormonalny. Do tego stałam się niewrażliwa na okresy grypy i przeziębień. Te choróbska trzymają się teraz ode mnie z daleka.

CC: W jaki sposób kontrolować swój stan zdrowia będąc na diecie wegetariańskiej? Czy w ogóle jest to konieczne?

BB: Najlepiej swój organizm obserwować. Kto zna go lepiej niż my sami? Na początku przejścia na zdrową, roślinną dietę mogą wystąpić objawy oczyszczania organizmu. Czyli np. lekki ból głowy. Jednak po kilku dniach, tygodniach powinno być już tylko lepiej. Najlepiej zresztą wszystkie zmiany wprowadzać łagodnie. Nie przechodźmy z diety bogatej w mięso od razu na wegańską. Róbmy to krok po kroku. Przyzwyczajając swój organizm, ale też florę bakteryjną. Ona też się musi dostosować i odpowiednio zmienić oraz dopasować do naszego nowego jadłospisu.

Godne zalecenia jest również zrobienie raz do roku kompleksowych badań krwi. Najlepiej zacząć od jednych badań przed zmianą diety – aby mieć do czego się odnieść. Warto przy takich badaniach zwrócić uwagę na wit. B12, wapń, żelazo, cynk, wit D.

3. WEGETARIANIZM NIE DLA WSZYSTKICH

Prawidłowo zaplanowane diety wegetariańskie są odpowiednie dla ludzi na każdym etapie życia, włączając w to okres ciąży, laktacji, okres niemowlęcy, dziecięcy i dorastania, jak również jest ona odpowiednia dla sportowców.
– American Dietetic Association
CC: Jeżeli jesteśmy dorośli, zdrowi i silni, to możemy sobie pozwolić na wykluczenie mięsa. Jak sytuacja wygląda w przypadku ludzi chorych? Czy każdy może być wegetarianinem?

BB: Dobrze zaplanowana dieta wegetariańska będzie adekwatna dla każdego. Powołam się tu ponownie na Amerykańskie Stowarzyszenie Dietetyczne, które wyraźnie deklaruje: „Prawidłowo zaplanowane diety wegetariańskie są odpowiednie dla ludzi na każdym etapie życia, włączając w to okres ciąży, laktacji, okres niemowlęcy, dziecięcy i dorastania, jak również jest ona odpowiednia dla sportowców”.

W przypadku chorób – dietę, czy to mięsną czy bezmięsną, trzeba odpowiednio pod dane schorzenie zaplanować. Inna będzie dla osób z nowotworami, inna dla osób z dną moczanową. Liczy się tu indywidualne podejście do pacjenta.

CC: Dzieciom niezbędne jest mięso, aby ich szybko rosnący organizm mógł rozwijać się w pełnym zdrowiu. Czy to prawda?

BB: To nieprawda. Często mówi się tak mając na myśli wyższe zapotrzebowanie na białko. W naszych głowach mocno zakorzenił się mit o tym, że białka roślinne są mniej wartościowe, o niższej jakości i tylko to z mięsa w pełni zaspokaja potrzeby organizmu. Jednak to nieprawda. Tu właśnie zadziałała wspomniana przez Ciebie na początku zasada „kłamstwo powtórzone 1000 razy staje się prawdą”. Tematowi poświęciłam osobny, dość obszerny artykuł: Poznaj prawdę o białku – produkty roślinne są pełnowartościowe.

CC: Czy w okresie ciąży konieczny jest, przynajmniej tymczasowy, powrót do spożywania mięsa?

BB: Nie ma takiej potrzeby. Dobra dieta wegetariańska dostarcza wszystkich składników odżywczych jakich organizm matki, jak i dziecka potrzebują. Badania pokazują, że dzieci wegetariańskich matek rodzą się przynajmniej tak samo zdrowe jak te od matek spożywających mięso.

Podczas ciąży jest kilka kluczowych składników odżywczych na które warto zwrócić szczególną uwagę. Jest to Wit B12, Wit D, kwas foliowy i żelazo. Dlatego lekarze, niezależnie od prowadzonej diety, zalecają suplementację podczas ciąży.

Podczas ciąży ryzyko niedoboru żelaza i związanej z nią anemią znacząco wzrasta. Podam jako ciekawostkę, że ja jako prawie weganka (nie suplementująca żelaza) nie miałam żadnych braków w ciąży. Natomiast bardzo wiele moich znajomych, będących na typowej mięsnej diecie, miało w ciąży anemię. Wszystko zależy od zbilansowania diety i dopasowaniu jej do organizmu.

4. DIETA DLA BOGATYCH

Wielkość narodu i jego postęp moralny można poznać po tym, w jaki sposób obchodzi się on ze zwierzętami.
– Mahatma Gandhi
CC: Aby zbilansować dietę, wegetarianie wydają fortunę na produkty spożywcze. Czy to prawda, że dieta bezmięsna jest tak kosztowna?

BB: Tu nie ma prostej odpowiedzi. Wszystko zależy od tego jakie produkty wybieramy. Możemy być na mięsnej diecie i wydawać fortunę wybierając tylko produkty z najwyższej półki. Podobnie jest z dietą roślinną. My na przykład staramy się iść drogą pośrednią. Na niektóre produkty wydajemy sporo – bo wybieramy ekologiczne. Jednak w naszej diecie jest bardzo dużo pełnych zbóż, jak nieprzetworzone ziarna owsa, jęczmienia, kaszy gryczanej, czy żyta. Zboża te są naprawdę wydajne i przez to wcale nie takie kosztowne. Dobre mięso i dobry ser też bardzo dużo kosztują. A jak dodamy koszty leczenia potencjalnych chorób cywilizacyjnych, które na diecie mięsnej zdecydowanie częściej występują, to na pewno dieta roślinna okaże się być dużo bardziej opłacalna (finansowo i zdrowotnie).

CC: Do przygotowania potraw wegetarianie używają różnych, bardzo „egzotycznych” i wyszukanych produktów, które ciężko znaleźć w przeciętnym sklepie spożywczym.

BB: Egzotyczne mogą się wydawać dlatego, że nie były one składnikiem naszej tradycyjnie zdominowanej przez mięso diety. Nie musimy wcale korzystać z tych bardzo egzotycznych produktów. A jeśli chcemy – to obecnie są one coraz łatwiej dostępne. Sklepy ze zdrową i roślinną żywnością wyrastają jak grzyby po deszczu.

Nie ma jednak co ukrywać. Póki co, w Polsce łatwiej dostać mięsne i mleczne potrawy w zwykłych sklepach. Ale prawdą jest też, że jeszcze nigdy nie było tak łatwo być wegetarianizmem jak obecnie. I wiem to z doświadczenia. I będzie jeszcze łatwiej. Trend zdrowego odżywiania szerzy się błyskawicznie, ludzie szukają coraz częściej alternatyw bezmięsnych. Na zachodzie już w każdym poważnym biznesie spożywczym wdrażają opcje wegańskie. Wiedzą, że to przyszłość, z którą trzeba się liczyć.

CC: Potrawy bezmięsne są pracochłonne – takie krąży przekonanie. Ile czasu zajmuje Ci przygotowanie standardowego posiłku dla Twojej rodziny?

BB: Gotujemy zazwyczaj na zapas, aby nie spędzać codziennie dużo czasu w kuchni. My akurat lubimy jeść większość posiłków ciepłych. Zawsze mamy wielki gar jakieś rozgrzewającej zupy oraz jakieś zboża ugotowane. Do tego dorabiamy na bieżąco tylko jakieś surówki, kotlety, burgery. Czasami robimy natomiast placki, zapiekanki, czy zdrowy fast food jak frytki z batata, pietruszki, marchewki i buraka. Są dni, że gotowanie zajmuje nam pół godziny. Ale są też takie, kiedy spędzamy 2-3 godziny w kuchni przyrządzając kilkudaniowe posiłki. Jednak zdecydowanie nasze gotowanie nie jest bardziej czasochłonne niż przyrządzanie np. kaczki, czy rolad mięsnych. 🙂

CC: Czy wegetarianizm jest fanaberią? Modą? A może wewnętrzną potrzebą niektórych osób?

BB: Tyle ile osób na świecie, tyle podejść do tematu wegetarianizmu. Dla kogoś będzie to fanaberia, dla kogoś moda, a dla innej osoby największą oczywistością i jedyną słuszną opcją wykazania szacunku do życia. Mahatma Gandhi ujął to w następujące słowa: „Wielkość narodu i jego postęp moralny można poznać po tym, w jaki sposób obchodzi się on ze zwierzętami”.

CC: Jak było w Twoim przypadku?

BB: U mnie przeważyły zdecydowanie przesłanki etyczne. Korzyści zdrowotne były jakby skutkiem ubocznym. Zawsze miałam wielka empatię dla zwierząt. Wiadomo, że są to istoty czujące i odczuwające cierpienie. Nie chcę przykładać ręki do ich cierpienia. I nawet nie chodzi mi tu tyle o sam proces zabijania zwierząt, ile o same warunki w jakich przychodzi im „żyć”. Rodzą się w niewoli, w zamknięciu, często w fatalnych warunkach, odbierane jako małe niemowlaki swoim mamom…
I to tylko po to, aby potem człowiek mógł kawałek ich ciała zjeść?! Ja w tym nie widzę sensu. Szczególnie w dzisiejszym świecie, gdy wybór jedzenia jest przeogromny.

Niektórzy mogą przekonywać, że to część tradycji, że od zawsze człowiek jadł mięso lub produkty odzwierzęce… Bardziej prawdziwe będzie jednak stwierdzenie, że jadł to do czego w danym miejscu i czasie miał dostęp. Jednak najważniejsze – czasy się zmieniają. Jakbyśmy nie wprowadzali w sposobie życia zmian i kurczowo trzymali się wszystkich tradycji i zwyczajów, nie byłoby postępu i nadal siedzielibyśmy w jaskiniach.

Krótko mówiąc, po prostu nie widzę żadnego powodu dla którego miałabym jeść mięso. Dla smaku? Dla wygody?
Nie kosztem czyjegoś życia…

CC: Czy są jakieś pytania, wątpliwości, mity, które narosły wokół wegetarianizmu i wciąż wywołują u Ciebie zdziwienie?

BB: Zawsze mnie dziwiło i nie przestaje dziwić, kategoryzowanie zwierząt przez ludzi. Okropnie się denerwują, gdy słyszą o aktach przemocy na psach, czy fatalnych warunkach hodowli i rzezi koni. Tymczasem są zupełnie obojętni na pochodzenie swojej wołowiny na talerzu.
Sądzę, że dużo prawdy jest w tym, co stwierdził niegdyś członek zespołu Beatlesów – Paul McCartney: „Gdyby rzeźnie miały szklane ściany, niemal każdy byłby wegetarianinem”.

 

* „The Adventist Health Studies”. Loma Linda University. Retrieved 2008-05-31

***

 

Beata Buchala – biolog i  technolog żywienia z dyplomem z zakresu żywienia człowieka. Absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego i Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie. A prywatnie? Kobieta, żona, matka, podróżniczka i od wielu lat wegetarianka. Swoimi doświadczeniami, jak żyć normalnie i naturalnie, co jeść, aby cieszyć się dobrym zdrowiem,  dzieli się na blogu Naturi oraz swoim  fanpagu na Facebook’u.

 

źródło zdjęć: http://naturi.pl/, https://stock.adobe.com

2
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
KasiaPaulina Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Paulina
Gość
Paulina

Cudnie

Kasia
Gość
Kasia

bardzo fajny wpis